Ks. Giussani: Piotr, «skała ostateczna i pewna»
Tekst proponowany przez ruch CL do medytacji przed spotkaniem solidarności z Ojcem Świętym "Razem z Papieżem" na Placu Św. Piotra, 16 maja 2010

Chrześcijaństwo jest wydarzeniem nieredukowalnym, obecnością obiektywną, która chce dotrzeć do człowieka prowokując go i osądzając, aż do końca. Mówi Jezus do Apostołów po swoim zmartwychwstaniu: "A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28,20).

Chrześcijaństwo jest czynnikiem w dramatyczny sposób decydującym dla człowieka, pod warunkiem jednak, że rozumie się je w jego oryginalności, w jego faktycznej spójności, której fizjonomią był przed dwoma tysiącami lat pojedynczy człowiek; lecz już wtedy żyjąc miał on również oblicze osób, które spotykały się razem i udawały sie dwójkami, aby czynić to, co on czynił i polecał im czynić, a potem gromadziły się, wracając do niego. Następnie poszły na cały znany wówczas świat, jako "coś jednego" (una cosa sola - "pozostając jedno"), aby zanieść ten Fakt. Obliczem tego człowieka dzisiaj jest ogół (wspólnota) wierzących. Są oni Jego znakiem w świecie, albo - jak mówi św. Paweł - są Jego Ciałem, mistycznym ciałem, nazywanym również , prowadzonym przez pewną żywą osobę jako rękojmię - Biskupa Rzymu.

Jeśli fakt chrześcijański nie jest rozpoznany i broniony w tej swojej oryginalności, to przestaje służyć i przydaje się jedynie jako sugestia do zawiłych interpretacji, myśli i być może również dzieł, ale obok i coraz częściej pod dyktando wszystkich innych sugestii, którymi posługuje się życie.

(Zmysł Boga i współczesny człowiek, BUR, s. 126)



Najwyższy autorytet to ten, w którym odnajdujemy sens całego naszego doświadczenia: tym najwyższym autorytetem jest Jezus Chrystus, jest nim także Jego Duch, pozwalający nam to zrozumieć, otwierający nas na wiarę w Niego i na wierność Jego Osobie.

"Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam" (J 20,21). Apostołowie i ich następcy (papież i biskupi) stanowią w historii żywą kontynuację autorytetu Chrystusa. Poprzez ich dynamiczną sukcesję na przestrzeni dziejów i dzięki ich rozprzestrzenianiu się w świecie, tajemnica Chrystusa jest nieustannie proponowana, bezbłędnie wyjaśniana oraz bezkompromisowo broniona. Tworzą oni zatem miejsce, z którego ludzkość, jak z jakiegoś pewnego i ciągle odnawiającego się źródła, może czerpać prawdziwy, z czasem coraz bardziej pogłębiany sens swojego życia.

Tym, czym jest geniusz w swoim wołaniu o ludzkiej potrzebie, a prorok w głośnym wyrażaniu oczekiwań człowieka, tym są oni poprzez głoszenie odpowiedzi. Lecz tak jak prawdziwa odpowiedź jest zawsze nieporównywalnie precyzyjniejsza i konkretniejsza niż oczekiwanie - nieuchronnie niejasne i ulegające złudzeniom - tak i oni są jak skała pewna i nienaruszalna: nieomylna. "…Ty jesteś Piotr [czyli skała], i na tej skale zbuduję Kościół mój" (Mt 16, 18).

Autorytet apostołów i ich następców stanowi nie tylko bezpieczne i pewne kryterium dla takiej wizji wszechświata i historii, która jako jedyna wyczerpuje swoje znaczenie. Autorytet ten jest także żywym i trwałym bodźcem dla prawdziwej kultury, jest niewyczerpaną sugestią dla całościowej wizji, jest nieuchronnym oskarżeniem każdej próby gloryfikowania szczegółu i każdej idealizacji tego, co przypadkowe, tzn. każdego błędu i wszelkiego rodzaju bałwochwalstwa. Ich autorytet jest więc ostatecznym przewodnikiem w drodze do autentycznego współżycia całej ludzkości, do prawdziwej cywilizacji.

Tam, gdzie ten autorytet nie jest żywy i czujny albo też gdzie się go zwalcza, ludzka wędrówka się komplikuje, staje się dwuznaczna, ulega zafałszowaniu, zbacza w kierunku katastrofy: chociaż od zewnątrz wydaje się być solidna, mocna, kwitnąca i tak bardzo "przebiegła", jak to ma miejsce dzisiaj. Tam, gdzie ów autorytet jest aktywny i respektowany, droga historii odnawia się z pewnością i równowagą, prowadząc ku "przygodzie" autentycznego człowieczeństwa: nawet jeżeli sposoby jej wyrażania i współdzielenie życia są surowe i szorstkie.

Również dzisiaj dar Ducha Świętego jest tym, co pozwala odkrywać głębokie znaczenie autorytetu Kościoła jako najwyższej normy dla ludzkiej wędrówki. Oto, skąd rodzi się to ostateczne oddanie, owo w pełni świadome posłuszeństwo temu Autorytetowi, przez co nie jest on już "miejscem" Prawa, lecz "miejscem" Miłości. Bez wpływu Ducha nikt nie może pojąć doświadczenia tego całkowitego oddania, przywiązania łączącego "wiernego" z Autorytetem. To przywiązanie często bywa potwierdzane na Krzyżu umartwienia swego wybujałego charakteru, wybitnych zdolności, czy rezygnacji ze swoich życiowych planów.

(Doświadczenie drogą do prawdy, Kielce 2003, s. 116-118)

wydrukuj   wyślij link